Co roku, przynajmniej raz (a czasami znacznie więcej niż raz) odwiedzamy chorwacką Paklenicę – piękny i wyjątkowy, park narodowy, znajdujący się w dalmackim wąwozie, położonym w pobliżu Morza Adriatyckiego. Ostatnimi czasy, jeździmy tutaj przede wszystkim w celu pomocy absolwentom naszych kursów skałkowych, w przełożeniu umiejętności zdobytych na szkoleniu na realia prawdziwie wielowyciągowych rejonów :) Jak zawsze w dzień restowy uczestników wyjazdu, kadra uderza skoro świt na jeden (lub więcej) z wielowyciągowych klasyków. W zależności od pogody i stanu zdrowia, wybór pada na mniejsze lub większe wyzwanie. Tym razem wycena niska, bo przewodnikowo tylko 5b+, ale jak to bywa w Paklenicy (i nie tylko), wycenom nie należy zbytnio ufać ;) Dodatkowo, opis we wcześniejszych wersjach topo (najnowsza jest z 2026 roku) średnio pasuje do rzeczywistego przebiegu i długości, połączenia dwóch linii: niesamowitego Šaleškiego na Stupie z Brid za Veliki Čekić, jednej z najłatwiejszych dróg umożliwiających wspięcie się na Anicę Kuk. Warto się dobrze przygotować chcąc przeżyć tą interesującą przygodę, w czym niniejsza fotorelacja powinna skutecznie pomóc :)
Ale od początku… Do Paklenicy jedzie się od Polskiej granicy ponad 9 godzin. Żeby nie zanudzić się w samochodzie i nie tracić dnia, zatrzymaliśmy się tradycyjnie w jednym z malowniczych austriackich rejonów, w których można wspiąć się wielowyciągowo nie tracąc na to wiele czasu. Z dwóch najczęściej wybieranych przez na ścian, padło na Vegetarierwand w Peilsteinie (druga to Hohe Wand).

Po lewej, pośrednie stanowisko na bardzo przyjemnej, dwuwyciągowej drodze Vegetarierkante. Po prawej niesamowity, wymagający jak na swoją wycenę, drugi wyciąg wyceniony na IV
Jeżeli jednak jedzie się od razu na miejsce, na rozwspin można zrobić jedną z kilku propozycji Kukovi ispod Vlake lub Kuka od Skradelin. Do obu dochodzi się w mniej niż 5 minut od parkingu.
Jedną z najpopularniejszych, łatwych a mimo to ciekawych i wcale niebanalnych dróg w wąwozie, jest Nosorog opisany w innej fotorelacji, podlinkowanej na końcu tego wpisu.

Kozice bumelujące po drugiej strony filara ;) Po tej, po której startuje między innymi równie popularny Spit Bull
Ostrzeżenie:
Wspinaczka i inne pokrewne dyscypliny, należą do sportów z natury niebezpiecznych. Polska Szkoła Alpinizmu (Niepubliczna Placówka Kształcenia Ustawicznego), nie bierze odpowiedzialności za samodzielne stosowanie zawartych treści, ani też za potencjalne błędne zrozumienie części lub całości tekstu, niezgodne z intencją autora.
Osoby preferujące styl OS nie powinny przyglądać się zbyt dokładnie zdjęciom, a tym bardziej czytać ich opisów!
Zdjęcia: Mariusz Połowczuk (OffaMedia.com) oraz Mateusz Gutek
Šaleški
Stup, to charakterystyczny fragment Anicy Kuk. Jako, że jest znacznie niższy niż cała Anica, wygląda bardzo niepozornie. Nic bardziej mylnego – wszystkie drogi jakie do tej pory tu robiliśmy, a 2-4 wyciągowych dróg jest tu całkiem sporo, były bardzo albo ekstremalnie bardzo wymagające jak na swój stopień ;) Na szczęście z Šaleškim było trochę inaczej. Nie żeby był prosty, ale wyceny poszczególnych wyciągów nie budziły większego oburzenia, no może poza jednym ruchem na wariancie startowym. Jedynie kiepskie oznaczenie w starszych edycjach topo (przed 2026r.) miejsca startu drogi może podnieść mocno ciśnienie…

Po lewej Anica Kuk, po prawej zbliżenie na charakterystyczne żebro, którego dolna część to właśnie Stup. Z lewej strony u podnóża widać wieżę, o którą się rozpiera idąc pierwszy wyciąg Brid za Mali Cekic, a Šaleški startuje po lewej za winklem, zdecydowanie wyżej.
Patrząc w starsze topa, wydaje się jakby droga startowała zaraz po lewej za winklem. Widać, że są jakieś pętle, ale ściana prezentuje się bardzo srogo. Za następnym winklem, znowu wygląda podobnie jak na schemacie w topo – jest zbliżona formacja, jakby przyklejona płetwa, na której są jakieś plakietki, ale to jeszcze nie to. Idzie się jeszcze dalej w górę wzdłuż ściany. Dopiero wtedy, kiedy dojdzie się do trochę mniejszej formacji, gdzie widać, że linia plakietek przebiega trochę na prawo od rysokomina, wtedy wiadomo, że to tu. Jest na ścianie ślad po zerwanej trójkątnej tabliczce. W najnowszym topo jest już dużo lepiej wszystko zilustrowane. Zarośniętym rysokominem idzie oryginalna wersja. Płytą po prawej natomiast, bardzo fajny wariant za 5b po litej skale, z dobrze widocznym przebiegiem i mocnym zgięciem w jednym miejscu (zdecydowanie trudniejszym niż 5b) – trzeba pociągnąć z nachwytu z wysoko wstawioną nogą albo lewa ręka w nachwyt, prawa w podchwyt. Potem już łatwiej, aż do wejścia na półkę, ale za to technicznie.
Na drugim wyciągu trzeba iść najpierw trochę do góry do plakietki z lewej, a potem lekko emocjonującym, przyjemnym trawersem w prawo. Potem do góry po typowych połogach paklenickich – z przewagą pionowych chwytów i stopni. Koniec wyciągu nie tam gdzie 4ry plakietki, a po prawej (stanowisko z „kołatki” i plakietki tuż nad nią).
Trzeci wyciąg prowadzi na początku prosto nad stanowisko ciekawymi ruchami (po nietypowych zagłębieniach i pseudorysach), a potem czeka kolejny interesujący trawers. Dalej do góry w zacięcie, z klameczkami po lewej stronie. Ostatni, czwarty wyciąg również w zacięciu. Techniczny i zarazem lekko siłowy. Męczący jak na tą wycenę.
Ogólnie 5c, także nie ma dużego rozjazdu w wycenie, ale trzeba umieć się wspinać i pamiętać, że na drugiego na trawersach będzie w tym przypadku mniej komfortowo niż na prowadzeniu… Każdy wyciąg petarda!
Brid za Veliki Čekić
To kolejny klasyk, jeden z nielicznych o niskiej wycenie, który umożliwia wspięcie się na Anicę Kuk. Super widoki. W topo 150m, ale nie licząc dojścia do startu drogi, ponad 250m do terenu gdzie można się rozwiązać. Tutaj już niektóre wyceny znacznie rozjeżdżają się z rzeczywistą trudnością, a obicie również pozostawia wiele do życzenia. Zalecany spory zapas względem przewodnikowej wyceny!
Od końca dróg na Stupie czeka do pokonania 30m łatwy, ale lotnie obity wyciąg. Jest tam trawers do- i kilka fajne ruchy w kominie (z jednym miejscem, gdzie trzeba odważnie stanąć na nogach). Można coś dokładać dla komfortu psychicznego, ale nie trzeba ;)

Na dojściu do pierwszego wyciągu. Mateusz w pobliżu dna komina, w którym coś się znowu zaczyna dziać ;)
Powyżej zaczyna się pierwszy wyciąg trawersem w lewo (na jego końcu jest jedno z dwóch dwupunktowych stanowisk na drodze, reszta to kołatki – pojedyncze punkty z dużymi koluchami i nie zawsze da się coś dołożyć).
Następny wyciąg w starszych topo był podzielony na dwa (rysa i trawers w prawo), ale nie ma stanowiska pomiędzy. Te dwa (lub według edycji topo sprzed 2026 roku – 2) pierwsze wyciągi (trawers w lewo, rysa, trawers w prawo), bardzo ładne i techniczne (coś między 5b a c normalnie), My zrobiliśmy pierwsze 3 w jednym ciągu (ok. 40 metrów) – bez problemu jak się ma połówkowe liny i przedłuża przeloty. Trawers na pierwszym wyciągu bardzo fajny, techniczny, oczywiście wydaje się trudniejszy niż wycena. Potem do góry przejście rynną. Nie ma tu stanowiska! Tylko jedna plakietka. Ciężko się zorientować co trzeba zrobić – czy dalej do góry czy w prawo, bo nie wygląda najlepiej, ale trzeba iść w prawo, co w najnowszym topo już jest dobrze opisane. I to jest właśnie druga część drugiego wyciągu – czujny, techniczny trawers, częściowo z nogami na tarcie – tak jak miejscami na Šaleškim i poprzednim wyciągu opisywanego Brid za Veliki Čekić.

Stanowisko na 2gim wyciągu wypada na mocno eksponowanej, wąskiej półce z uschniętym drzewem. Najśmieszniejsze, że po 40 metrach wspinania, jest się niewiele nad startem drogi :))
Następny wyciąg, to na początku techniczna rynna. Trzeba upychać do niej nogi, trochę się rozpierać, brać w odciąg – jest lekko psychodelicznie. Później dochodzi się do kolejnej dziwnej rynny z wieloma pionowymi chwytami, gdzie trzeba stać dość czujnie na nogach. Przez to, że jest wąsko, nie ma jak się odstawić za bardzo lewą nogą. Chwyty nie zawsze działają w tą stronę co by się chciało – są głównie pionowe. Po wyjściu z formacji jest kołatka stanowiskowa, a nad nią trójkowy wyciąg. Na jego początkowych metrach można rzekomo odbić w lewo w łatwiejszy wariant za 4c, który wraca do oryginalnej linii za piątym, kluczowym wyciągiem. Na połączenie trzeciego (przewodnikowo 5a) i czwartego, brakuje 60cio metrowej liny. Można iść na lotnej, ale z ryzykiem dużego lotu, bo skoro na czwartym wyciągu jest łatwo, to oczywiście runouty są dość duże.
Czas na kluczowy wyciąg o enigmatycznej wycenie 5b+ :)) Największy jego problem to to, że jest bardzo źle obity, bez możliwości dołożenia niczego przed pierwszą wpinką. Techniczny i przez obicie mocno psychiczny. Trudny i ciągowy – 6a+ lekko.
Trzeba upychać ciało do rynny i szukać minimalnie mniej niewygodnych ustawień, bo ogólnie jest kiepsko prawie cały czas – trzeba się zapierać, stawać odważnie i jest spore ryzyko wyjechania nogi. Cały czas męczy, zwłaszcza z ciężkim plecakiem. Pierwsza wpinka wysoko, ale kolejne wcale nie jakoś super umiejscowione. Odpadnięcie przed pierwszą grozi ostrą glebą w półkę i stoczeniem się później w dół w niwecz po górskich połogach ;) Po wyjściu z rynny lekki trawers w prawo do góry, do załamania ściany. Potem jeszcze dość sporo łatwym terenem do kolejnej kołatki. Ze względu na błędną numerację wyciągów w starszych przewodnikach, prawie wszędzie kluczowy wyciąg Brid za Veliki Čekić jest opisywany jako wyciąg wyciąg szósty.
Szósty wyciąg rzeczywiście łatwy – w topo 4a. Kilka wejść na półki, w tym jedną bardzo dużą z rumoszem skalnym i rosnącymi drzewami. Super widok morze i wyspę Pag. Jeden punkt asekuracyjny na cały wyciąg, dlatego nie do końca wiadomo jak iść – trzeba szukać czarnych śladów gumy z butów, jak to zazwyczaj w takich miejscach. Na końcu wyciągu bardzo mocno połoga płyta z kołatką stanowiskową. Tutaj zaczyna się siódmy wyciąg, teoretycznie za 5a ;) Omija spore przewieszenie trawersem w lewo. Trzeba się skompresować, żeby zmieścić głowę pod okapem. Stopnie blisko chwytów, a potem jak się trzyma klamek na parapecie, trzeba grzać nogami na tarcie. Jedyna plakietka na tym wyciągu w średnio wygodnym miejscu – do zrobienia z podchwytu dopiero – czujnie nad półką.
Potem w formacji, która jest trochę kominem, trochę zacięciem. Trzeba sobie tam założyć jakiegoś mechanika, żeby nie polecieć w półę w razie czego. Nie jest wymagająco, ale oczywiście jak to w Paklenicy – dużo pionowych stopni i może łatwo zjechać noga. Dochodzi się w końcu do dwóch połączonych punktów między drzewkami. Stąd startuje ostatni wyciąg za rzekomo 4b+.

W okolicy stanowiska na końcu siódmego wyciągu. Pociągnęliśmy 7my i 8my razem, ale znowu trzeba było iść dobre kilkanaście (albo więcej) metrów na lotnej, żeby dotrzeć do jakiegoś drzewka przy końcu drogi
Ostatni wyciąg startuje do góry i lekko w lewo – ważne, że nie kontynuuje się załupą dalej w prawo. Pierwsza plakietka wysoko. Dojście jest lekko techniczne, ale fajne. Można włożyć mechanika wcześniej albo nawet dwa. Później znowu jest czujnie, z dość dużym runoutem. Bardzo ładne, estetyczne wspinanie z nogami na tarcie po litej skale. W końcu teren robi się coraz łatwiejszy, z mniejszą ilością wspinaczkowych odcinków i kruszyzną – trzeba uważać czego się chwyta i na czym staje. W tym momencie do asekuracji zostają tylko drzewka. Po jakimś czasie z lewej jest żleb, którym można iść za darmo albo dalej skałą jakieś może 25-30 metrów, aż od pięknego łuku skalnego z widokiem na morze z jednej strony i mniej stromą część Anicy Kuk z drugiej.

i… Mario na tej samej wysokości. Do szlaku zostało jeszcze tylko trochę minimalnie wspinaczkowego, zdecydowanie łatwiejszego terenu

Mniejszy brat Chrama – eleganckiego łuku skalnego, pod którym przechodzi się na zejściu m.in. z Kuka od Skradelin. Na Chramie (tym dużym, nie tym na zdjęciu) można znaleźć sporo atrakcyjnych linii o wyższych wycenach, ale jedno 5c również się tam znajdzie ;)
Podsumowując: 120 metrów Šaleškiego, 30 metrowe dojście do Brid za Veliki Čekić (który ma w sumie 250, nie 150m jak w topo), 1. i 2. wyciąg ok. 40 metrów, 3. i 4. ponad 60m, 5. i 6. ok. 75m 7. i 8. sporo ponad 60m. W sumie ponad 400 metrów zróżnicowanego, wymagającego wspinania o łatwej wycenie, ale wymagającego determinacji i umiejętności technicznych. Piękne widoki i sporo eksponowanych odcinków.
Zejść do podnóża skały można na dwa sposoby – w dół szlakiem, który nie wszyscy polecają, mimo tego że szybciej, ale mniej wygodnie przez via ferratki albo do góry mijając końcowe stanowiska znanych dróg, spacerując morzem skały i delektując się co raz lepszymi widokami. Kto był na szczycie Anicy Kuk, wie że warto wybrać dłuższą drogę :) Trzeba tylko uważać, żeby odbić za drogowskazem w lewo w stronę głównej bramy parku, zamiast iść prosto mniej więcej w połowie zejścia, już po wejściu do lasu.

Na zdjęciu zjazd po ukończeniu drogi Danaja, znanej, trzywyciągowej linii biegnącej z prawej strony Stupa

I kolejna stosunkowo łatwa (a przynajmniej patrząc na wycenę), 5cio wyciągowa linia, również tak jak Nosorog – opisana dokładniej w innej fotorelacji podlinkowanej nieco niżej

Północne Żebro (Sjeverno Rebro) – bo o nim mowa – startuje z wyniesionej ponad dno wąwozu półki, znajdującej się z lewej strony Wielkiego Kuka (Velikiego Ćuka)…

…którego widać w prawej części zdjęcia, zrobionego od strony wejścia do wąwozu. Grań, którą biegnie Północne Żebro, znajduje się z drugiej, niewidocznej na zdjęciu strony.

Kultowy kemping Anica Kuk w Starimgradzie i kot równie kultowego Josipa (miejscowego instruktora wspinaczki) u wodopoju ;)
Więcej fotorelacji z wielowyciągowych wyjazdów wspinaczkowych, dostępnych na naszej stronie:
Karabore, Nidia oraz Kanjonski, czyli kolejny tydzień w chorwackim raju cz. 2 :)
Chorwacja kwiecień ’24 cz.1: Diagonalka na Debelim Kuku (Paklenica)
Chorwacja kwiecień ’24 cz.2: Velebitaski na Anicy Kuk
Paklenica 06.2023 cz.1 – Slowenski, Domzalski, Mosoraski i inne największe klasyki :)
Paklenica 06.2023 cz.2 – Nosorog, Centralny Kamin, Sjeverno Rebro oraz Water Song
Thalhofergrat, Paklenica, Obli Kuk i Peilstein – warsztaty z zakresu wspinaczki wielowyciągowej 2023
Höllental październik 2022 – Vordere Stadelwand, Frisbeeplatte oraz sąsiednie Adlitzgraben
oraz w formie albumu na naszym profilu na fb:
Jesienny, 4ro dniowy wyjazd szkoleniowy – , Hollental, oraz Peilstein

zdjęcia: Mariusz Połowczuk OffaMedia.com
(& Mateusz Gutek)

Mateusz Gutek
dyrektor Polskiej Szkoły Alpinizmu






























